Poniedziałek 16 Września 2019r. - 259 dz. roku,  Imieniny: Kamili, Korneliusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 04.07.08 - 10:37     Czytano: [3723]

POETA ŁADU MORALNEGO

I WIARY W CZŁOWIEKA

Sto dwadzieścia pięć lat temu zmarł Cyprian Kamil Norwid uznany z czasem za czwartego polskiego wieszcza obok Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego.
Choć był żarliwym miłośnikiem piękna, pojmowanego jako kształt miłości odbijający się w Bożym świecie i w człowieku, nie doczekał się za życia ani sławy, ani uznania. Centrum jego poezji, stanowią chrześcijańskie wartości moralne, uznane przez pisarza za duchowe dobro historii ludzkiej.

Juliusz W. Gomulicki, znawca dorobku Norwida, o samym poecie i jego poezji wypowiadał się w następujący sposób:
"On był po prostu wielkim i właściwie niepowtarzalnym zjawiskiem którego rodowód można było co prawda wyprowadzić z przeszłości i współczesności, ale które równocześnie rzutowało - a ściślej: mogło rzutować na przyszłość, należał bowiem do rodu wielkich prekursorów mających w swoim dziele zaród rzeczy nowych i nieznanych. (...) Ba, ale to poezja naprawdę wielka i ciągle jeszcze 'współczesna'; poezja głębokiego niepokoju moralnego, a zarazem poezja wiary w człowieka i w rzecz ludzką".

Cyprian Kamil Norwid urodził się 24 września 1821 r. w majątku rodowym Laskowo-Głuchy koło Radzymina. Silny wpływ wywarł na niego pobyt w rodzinnych zaściankach mazowieckich, jednak najważniejszym miejscem jego młodości była Warszawa w której mieszkał od 1830 do 1842 roku. W 1837 r. wstąpił do szkoły malarskiej w Warszawie. Jako poeta zadebiutował już w 1840 r., zyskując szybko pierwsze miejsce w gronie ówczesnych poetów warszawskich (tu, jak podaje E. Dembowski w "Tygodniku Literackim" z 1845 r. - narodzi się opinia, że Norwid - obok Zmorskiego - jest najwybitniejszym talentem "młodej piśmienności").

POCZĄTKI TWÓRCZOŚCI
Norwid odbywał literackie podróże po Europie, studiując m.in. rzeźbę i rytownictwo. Czas poświęcał na malowanie obrazów, modelowanie, rzeźbienie, szkicowanie i pisanie, analizując równocześnie dorobek zachodniej sztuki.

Osobowością swoją budził powszechne zainteresowanie wśród inteligencji polskiej, czego dowodem są słowa uznania dla Norwida, skierowane przez Ludwika Orpiszewskiego do Adama Czartoryskiego w 1844 r: "Ale najwięcej mnie zajmuje pan Norwid. Ma lat 24, jest zupełnie niepospolitych zdolności człowiek, bardzo dobrze wychowany, bardzo zacnych uczuć, roztropny, religijny i wszystko rozumiejący. ... Zgoła po miesięcznym pobycie we Florencji, poznawszy p. Zaleskiego młodego i p. Norwida, wyznać muszę - że tak moralnych i zdatnych razem młodych Polaków jeszcze w podróży mojej nie napotkałem".

W 1846 r. w Berlinie - jak pisze prof. Józef Fert w Powszechnej Encyklopedii Filozofii - policja pruska zadenuncjowała Norwida ambasadzie rosyjskiej. W odwecie za odmowę podjęcia współpracy z rosyjskim tajnym wywiadem Norwid trafił do więzienia, w którym nabawił się poważnej choroby i osłabienia słuchu. Dzięki interwencji przyjaciół został zwolniony z więzienia i wyjechał z Niemiec do Włoch i Belgii. Od tego czasu poeta uważał się za emigranta politycznego i formułował program wychodźstwa jako kategorię filozoficzną, moralną i polityczną, postrzegając Ojczyznę jako moralne zjednoczenie. Pod koniec 1848 r. poeta wyruszył do Paryża, w którym ostatecznie już pozostał. Tutaj nie znalazł jednak oparcia w nikim, stracił nawet przyjaźń Krasińskiego.

NOSTALGIA ZA OJCZYZNĄ
W 1853 roku poeta przybył do Nowego Jorku. I tu, choroba, nędza i nostalgia doprowadziły go jednak szybko do poważnej depresji psychicznej, którą przerwał dopiero powrót do Europy. Niestety był tutaj coraz bardziej atakowany przez krytykę krajową, nierozumiejącą jego nowatorskiej poezji. Zarzucała ona Norwidowi manieryzm, przyklejając jego poezji etykietki: "błędny ognik", "hieroglify", "runy". W kraju zaś nie chciano mu drukować utworów. Zrozpaczony, w liście do Władysława Bentkowskiego z 1850 r., pisze:
"Podobało się Panu Bogu, że jak rzeźbiarz, malarz, pisarz stanąłem tam, gdzie zwykle człowiek kończy, a społeczeństwo rozpoczyna. I dlatego na odpisy prywatne, ile razy do Polski o wydrukowanie czego zapukałem - prywatne narzekania odbierając, że tam tylko koteryjne rzeczy się drukuje. Poważyłem się pięścią w mury koteryjne publicznie uderzyć nie dla mnie, bo znajdę sobie drogi i szerokie (!), ale dla innych krzyżem mym usługując. Tobie to tłumaczę, a liczcie na mnie, to jest na to, co dobre we mnie. C.K.N.".

Nierozumienie wagi twórczości Norwida było niejako w owym czasie powszechne. Wystarczy przywołać słowa znanego wówczas krytyka literackiego Juliana Klaczki, który to pod adresem "Czarnych kwiatów" i "Białych kwiatów" w "Wiadomościach Polskich" z 1857 r. formułuje następujące niesprawiedliwe oskarżenia: "... Ale tym bardziej dziwić się mamy prawo pobłażaniu, z jakim "Dodatek" przyjmuje artykuły, jak "Czarne kwiaty", "Białe kwiaty" (...). Nie rozumiemy zgoła, dlaczego ludzie tacy jak pp. Mann i Siemieński, których nikt przecież o zły smak nie posądzi, mogli zasadzić na swojej niwie podobnego rodzaju purchawki! Dwa pierwsze z wymienionych artykułów są wzorem wydymanej nicości, w której dziwolągom myśli odpowiadają dziwolągi języka, a niesłychana zarozumiałość walczy o prym z jaskrawym nieuctwem". Ten sam krytyk wyraził się o "Promethidionie" i "Zwolenie", że są to "androny".

Wydawcy nie chcą więc drukować pism Norwida które stanowią nieustanny przedmiot niewybrednych drwin. Są to dla poety bardzo ciężkie czasy. "Kilkakrotnie wystąpił publicznie z odczytami i recytacjami swych utworów poetyckich i studiów historyczno-literackich. Duże wrażenie na publiczności wywarł cykl odczytów "O Juliuszu Słowackim" [1860] oraz publiczna lektura traktatu "Rzecz o wolności słowa" [1869], które znalazły oddźwięk w polskiej publicystyce literackiej, ostatecznie jednak - mimo ogłoszenia w 1862 roku obszernego wyboru dzieł literackich - pozostał artystą nieznanym, przemilczanym lub ignorowanym" - podkreśla prof. Fert.

Tragiczna sytuacja życiowa zmusza Norwida do wstąpienia do Zakładu Świętego Kazimierza w Ivry na peryferiach Paryża, polskiego przytułku dla sierot i weteranów. Tam chory, rozgoryczony i zgorzkniały zrywa resztę dawnych stosunków i pogrąża się w zupełnej samotności. Umiera 23 maja 1883 r. i zostaje pochowany na parafialnym cmentarzu w Ivry. W 1888 r. jego doczesne szczątki zostają przeniesione na cmentarz w Montmorency i złożone w zbiorowej mogile. Urna z ziemią z tego grobu, pobłogosławiona w 2001 r. przez papieża Jana Pawła II, spoczęła na Wawelu.

WSZECHSTRONNY TALENT
Mówiąc o twórczości Norwida, podkreślić trzeba, iż choć pod względem objętości i znaczenia najważniejsza jest jego twórczość literacka, to jednak na jego dorobek składają się dzieła różnorodne gatunkowo. Pozostawił bowiem po sobie również karykatury i grafiki, tj. m.in. "Męczennik", "Modlitwa dziecka" czy "Muzyk niepotrzebny", medale, które sam zaprojektował (Zygmunt Krasiński, Unia Lubelska), akwarele, np. "Dzwonnica podczas burzy" czy liczne rysunki i grafikę książkową [okładka do "Lirenki" Teofila Lenartowicza]. Jeżeli chodzi o dzieła literackie, z całą pewnością zbiór wierszy "Vademecum" Norwida należy do najważniejszych. Oprócz niego pisał poematy, tj. m.in.: "Promethidion", "Quidam" i "Assunta", dramaty: "Zwolon", "Wanda", "Tyrtej", "Kleopatra i Cezar" czy "Pierścień Wielkiej Damy". Był również świetnym nowelistą i eseistą, warto wymienić tutaj jego "Stygmat" i "Ad leones". Wystarczy dodać jeszcze wspomniane "Czarne kwiaty" i "Białe kwiaty" z pogranicza gatunków literackich, by zamknąć jego szalenie bogatą twórczość, w której podkreśla mocno prawo jednostek do kształtowania własnego losu. "Nie będąc filozofem w sensie akademickim, był Norwid kimś więcej niż artystą w swojej twórczości obejmował zagadnienia religii, etyki, polityki i cywilizacji. Jego dzieła to synteza talentu artystycznego, intelektualnej dociekliwości, daru profetycznego, głębokiej wiary oraz wyjątkowo oryginalnej choć trudnej w odbiorze formy wypowiedzi literackiej. Refleksją obejmował zagadnienia chrześcijaństwa, Europy, Polski, narodowości i człowieka w tych aspektach które pozwalają na odnalezienie i zrozumienie sensu ludzkiego życia, zwłaszcza w wymiarze moralnym i religijnym" - podkreśla prof Piotr Jaroszyński w Powszechnej Encyklopedii Filozofii.

NORWIDOWSKI SYSTEM WARTOŚCI
Humanistyczno-chrześcijańskie wyobrażenia o człowieku spowodowały, iż w Norwidowskim systemie wartości uprzywilejowane miejsce zajęła etyka. Dobro i jego czynienie stały się u niego ośrodkiem etycznego ładu i wraz z miłością do człowieka stanowią opozycję wobec idei zemsty i nienawiści. Triumfującą siłę dobra widzimy więc w takich utworach, jak: "Zwolon", "Krakus" czy "Wanda", których bohaterowie w poświęceniu osobistej chwały czy szczęścia, w czynieniu dobra, zwyciężają swoich przeciwników. Ideę dobra ukazywał Norwid często w utworach opartych na zasadzie paraboli. Taką przypowieścią o jego poszukiwaniu jest "Quidam". Utwór jest metaforą losu człowieka błądzącego w zawiłościach historii, ale pragnącego poznania ładu i moralnych sensów świata.

Oparcie życia o Dobro wedle pragnień poety, nie miało stanowić jedynie podstawy moralności jednostkowej, lecz miało stać się praktyką życia zbiorowego, ogółu społeczeństwa. Pisarz cierpiał z powodu rozdźwięku między osiągnięciami polskiej sztuki a jej odbiorcami. Pragnął zbliżenia obu stron. To właśnie "Promethidion" podejmował programotwórczy trud dotyczący takiego ukształtowania społeczeństwa w którym dystrybucja wartości podzielona byłaby między dobro, piękno i pracę. Norwid pisze: "Bo piękno na to jest, /by zachwycało /Do pracy - praca, /by się zmartwychwstało".
Ten celowo wartościujący element sztuki wyodrębnia pisarza z romantyzmu. Ewangeliczność sztuki - jako posłania prawdy i miłości - stanowi propozycję dla stworzenia odmiennej normy liryki polskiej. Cykl stu wierszy zatytułowany "Vademecum" jest tego przykładem. Tutaj bowiem Norwid zwraca szczególną uwagę na kwestie moralności, analizując stan "narodowego ducha" i europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji. We wstępie "Vademecum" - "Do czytelnika", pisze: "Wielcy i słynni poprzednicy moi, zaiste, że jeżeli nie więcej niż mogli, to dopełnili wszystkiego, cokolwiek można było. Wszelako szkoła ta, cechująca się rozjaśnieniem i wyrokowaniem o szerokich historycznych sytuacjach lub o prawach narodu, nie miała zapewne dosyć czasu, aby w utworach jej strona obowiązków, strona moralna, znaczne zajmowała miejsce... W ogóle literatury naszej moraliści zbyt szczupłym są zastępem, dlatego że położenie narodu daje więcej folgi głosom o prawa wołającym niźli zajmującym się obowiązkami". Poeta chce więc ustanowienia silnej więzi między sztuką a utylitarnością, między wyżynami ducha a życiem. Własnej twórczości wyznacza szerokie, moralne cele.
Zauważył to Władysław Arcimowicz, pisząc w "Kurierze Wileńskim" z 1939 r., iż "Fundamentem filozofii Norwida jest katechizm; jest to filozofia wierzącego głęboko i niezachwianie katolika. (...) Na katechizmowej prawdzie, że Bóg stworzył świat, Syn Boży odkupił a Duch Święty oświecił i oświeca w dalszym ciągu rozumy ludzkie, uszlachetnia uczucia i wspiera wolę, buduje Norwid wspomnianą teorię. (...) Ta teoria 'Zwolenia' leżała w podwalinach wszystkich poglądów poety". Z kolei ks. Antoni Dunajski w książce pt. "Chrześcijańska interpretacja dziejów w pismach Cypriana Norwida" dowodzi, że historia - pojmowana u Norwida jako "praca dziejów" - wiąże się z etycznym rozumieniem przebiegu dziejów, z wprowadzeniem do historii chrześcijańskiego ładu moralnego.

Piotr Czartoryski-Sziler (Nasz Dziennik)
(Publik.PRP nr 196)

Wersja do druku

Zygmunt Jan Prusiński - 10.07.08 8:53
PANIE PIOTRZE !

Dziś "Narodowi Poeci" są wrogami i systemu - teraz, i tych kłótliwych niskich ludzików w "rządzie" i w "izbach", na korytarzu także. Jeśli idzie sobie taki "kogucik" z PO po korytarzyku w KURNIKU SEJMOWYM to, z naprzeciwka idzie sobie drugi "kogucik" z PiS, i co oni robią ? A no przyklejają się do ściany żeby nie było podejrzeń o molestowanie...

Oni, ci wszyscy od zakończenia II wojny światowej w Polsce nie są warci pocałunku w stopę (Wielkiego Mistrza i Romantyka Poezji), CYPRIANOWI KAMILOWI NORWIDOWI. Oni, nie dorośli do jego naturalnej wartości, zwącą się: MORALNOŚĆ !!!

Te kurduple, to wartość znikoma na rynku.

Pozdrawiam Czytelników KWORUM
Zygmunt Jan Prusiński
10 Lipca 2008 r.

Ps. W Dzień Imienin Mojej Córki Amelii !

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Września 1668 roku
Król Polski Jan Kazimierz zrzekł się korony.


16 Września 1944 roku
47. d. Powst. Warszaw.: Śródmieście pod ciężkim ogniem artyleryjskim. Niemcy mordują rannych w szpitalu powstańczym Zagórna 9


Zobacz więcej